Warmia Mazury

Nieudane podróże w czasie

Ta relacja z podróży miała zostać nieopisana, bo tak na prawdę niczego nie udało nam się zobaczyć. Poza błękitem nieba z kleksem czarnej chmary wron, futurystycznym wyglądzie pól z kanciastymi snopkami i miejsc, których już nie ma – nic w tej podróży nas nie zachwyciło. Dwory i pałace zwyczajnie zniknęły lub stały się niedostępne.

Znalazłam jednak dawne wspomnienia rodziny, która niegdyś zamieszkiwała tereny dawnych Prus Wschodnich i ich relację z podróży w te strony. Nasze wyprawy splotły się ze sobą na tym samym odcinku dróg, które często na mapie oznaczone są cieniutką linią umieszczoną między szpalerami drzew. Im, to znaczy „Wickeńczykom” wtedy też nie udało się zbyt wiele zobaczyć. Mimo wszystko relacja hrabiny Adelheid Grafin Eulenburg bazująca na pięknie opisanych wspomnieniach i trosce o los zabytków zainspirowała mnie do opisania naszej wyprawy. Będzie to opowieść o malarstwie Dudy-Gracza, Chopinie i syntezie sztuk. O miejscach których już nie ma i pałacach których nie zobaczysz albo po prostu o niczym.

Duda-Gracz-Chopin-Walc

„Latem 1989 roku pojechaliśmy do Prus Wschodnich, aby pokazać dzieciom i wnukom kraj, w którym ich przodkowie żyli i działali od początku XV wieku aż do ostatniej wojny. Dostępne dla nas jednak były tylko tereny polskie.”

Jest lato 2019 roku. Kolejny raz wybieram się obejrzeć dwory i pałace dawnych Prus Wschodnich. Jest ich tu tak wiele, że spokojnie celujemy palcem na mapie, który odwiedzimy tym razem. Wypadło na miejscowości przy samej granicy polsko – rosyjskiej. Chcemy zobaczyć tam przede wszystkim pałac w Judytach, zahaczając po drodze do innych miejsc. Gdy mijamy maleńki nieuczęszczany wiadukt z poniemieckim napisem wydaje mi się, że wjeżdżamy do końca lata. Niedzielna aura utrzymuje się nad pustymi, uporządkowanymi już polami. Nieocenionym urokiem Warmii i Mazur są pustkowia wydeptanych ścieżek prowadzących w nieznane. Ta trasa nadaję się bardziej na podróż rowerem, autem zbyt szybko umyka nastrój zostawia za sobą tumany kurzu. W tle leci polonez as-dur Chopina. Szybki rytm uderzania w klawisze doskonale współgra z wyboistą drogą. Chopin kojarzy mi się nieodłącznie z wierszem Wandy Chotomskiej i czasem dzieciństwa, gdy jako mała dziewczynka udawałam tancerkę a tata przygrywał mi na pianinie wciąż ten sam chopinowski walc. Jedna melodia, stabilny punkt odniesienia do bramy wspomnień. Furtka otwierająca labirynt pamięci, której kluczem jest zawsze ta sama nuta. Chopin to także Duda-Gracz i wystawa jego malarstwa przepełniona preludiami, mazurkami, nokturnami. Myślę o jego malarstwie i widzę jak za oknem z sierpniowego pola wyłania się ulotna postać stworzona z ogniskowego dymu i babiego lata. Widzę obraz utkany z melodii walca E-dur, cichego wiatru i żółtych kwiatów wrotyczu.

20190811_160706

„Nas, to znaczy „Wickeńczyków” ciągnęło bardzo nad granicę polsko – rosyjską. Mieliśmy nadzieję ujrzeć – choćby z oddali – tamtejszy pałac. Że Wicken (Klimovka) – położone w ściśle odgrodzonej rosyjskiej strefie nadgranicznej – jest niedostępne, oczywiście wiedzieliśmy, ruszyliśmy więc do Szczurkowa. Wokół nas nabrzmiewała cisza. Z rzadka było słychać szum traktorów na polach, gdzieniegdzie widniało kilka niskich domków, zniknął ceglany gotycki kościół. Wreszcie graniczny szlaban, ostrzegawcze napisy, strażnicze wieże. Nasi chłopcy przymierzali się do przeczołgania przez granicę, dopiero wujowi udało się mocą swego autorytetu odwieść ich od tego. Wszędzie las, zdziczała roślinność, zarośla.”

Jak zwykle w takich miejscach tak i tu w Szczurkowie szlaban przywitał nas niepokojem i obcością stref przygranicznych. Stoi tu raptem kilka domów, ich dachy obrosły w bocianie gniazda. Kobieta z maleńkim dzieckiem w wózku wyszła na spacer, zawróciła przy szlabanie i obeszła drugą stroną brukowanej drogi. Czy to nie dziwne tak mieszkać na pograniczu gdy umownym krańcem twojego życia jest metalowa linia, dwukolorowa poprzeczka? A co jeśli chciałoby się iść dalej i dalej? Niedzielna cisza wygrywana miłą etiudą prowadzi nas teraz do Ostrego Barda. Mamy w planie zobaczyć tam cerkiew i jej wyposażenie wykonane przez Jerzego Nowosielskiego. Droga wiedzie wzdłuż granicy usypanej piaskiem. Na miejscu nie udało nam się jednak zobaczyć ikonostasu, zamknięte. Nikt z mieszkańców nie wiedział jak nam pomóc. Msze odbywają się o poranku i jedyny egzemplarz kluczy posiada duchowny z Bartoszyc.

20190811_161153

„Dopiero w Ostrym Bardzie – jak później zdołaliśmy stwierdzić – zarośla się rozrzedzały. Spojrzenie przez lornetkę: tak, to stara aleja prowadząca do naszego pałacu (…) w styczniu 1945 roku uciekali tędy przed Rosjanami w stronę Zalewu ludzie z Wicken (…) Nikt w Ostrym Bardzie nie mógł nam powiedzieć , co się teraz tam dzieje. A pałac?”

Pałac w Judytach jako pierwszy okazał się niedostępny do zwiedzania a co więcej nawet spojrzeć na niego nie było szans. Własność prywatna, obiekt monitorowany ogrodzony wysokim murem – kolejny szlaban. Pani mieszkająca przy samym założeniu skwitowała, że nawet oni, mieszkańcy Judyt nie mają tam wstępu i nikt dawno pałacu nie widział. Szkoda ogromna, bo majątek ma ciekawą historię jak i architekturę. Należał niegdyś do rodziny Kunheim z której Georg Kunheim ożenił się z córką Marcina Lutra – Margarethą. Ślubna biel margaretek usłała im drogę do pałacu, którego miały strzec dwa posągi lwów. Kupiono je w 1889 roku w Paryżu na słynnej wystawie światowej, na którą specjalnie wybudowano wieżę Eiffla! Do majątku należały także pobliskie Liski, gdzie znajduje się stadnina koni. Mijamy ją po drodze, jednak jak wszystko inne także i ona pozostaje dla nas niedostępna do zwiedzania.

20190811_144616prosna20190811_145642

„Prosna – pełna ruchliwego życa, hodowla świń kuzynki Armgard, jej ślub, którego termin ustalono na czas po narodiznach źrebięcia by móc czterokonnym zaprzęgiem pojechać do kościoła. Nasze odwiedziny w przybudówce gdzie wśród ciemnych mebli mieszkała matka z Drogoszy. Siedziała godnie wyprostowana w taki sposób, którego dziś nikt pewnie nie chciałby ani nawet nie potrafiłby naśladować. Od jaśniejszych pokoi pałacu dochodził harmider wnuków (…)” 

Do Prosny zajechałam pełna nadziei. Nastawiałam się na to, że pałac będzie zaniedbany  – jednak nie sadziłam, że ujrzę aż taką ruinę, w końcu należy do osób prywatnych. Ród Eulenburg zarządzał majątkiem przez 450 lat. Przy pomocy miłych pań i ścieżki wiodącej przez ich ogródek zlokalizowaliśmy pozostałości po dawnym założeniu. Zostało nam jedynie minąć zarzęsiony staw, przedrzeć się przez wysokie trawy i jesteśmy na miejscu. Stojący tu niegdyś barokowy pałac był zaledwie preludium do nowego stylu. Po przebudowie majątek zdradzał cechy neogotyku angielskiego, swoją drogą niezwykle modnego w Niemczech. Spełniły się więc marzenia o romantycznym zamku zamieszkałego tam ministra skarbu i wojny – Gotfryda II. Pseudobaszta, formy neogotyckie w drewnianej stolarce okiennej, rozległy park ze starodrzewiem były niewątpliwie ujmujące. Pałac okrzyknięto najpiękniejszą budowlą neogotycką południowych Prus Wschodnich. Teraz zwiedzam zupełnie ogołocone mury, spaceruję po zarysie nieistniejących pomieszczeń i zbieram fragmenty biało-niebieskich kafli, które opadły ze ścian. Wszystko jest takie kruche.

PolonezB-durmłodzieńczy-ŻelazowaWolaWalcEs-durop.18-Słońsk

Podobno Chopin najszczęśliwszy był w Nohant w domu George Sand, nietuzinkowej i bliskiej mu kobiety. Mieszkał tam także jego przyjaciel, znany wszystkim Delacroix. Ta wiejska posiadłość we wspomnieniach malarza opisywana jest jako „dom tonący w zieleni”. Nie tylko w zieleni a także w melodiach wygrywanych na fortepianie jak i barwach z palety artysty. Romantyzm epoki zakorzenił poczucie aby celem sztuki było przenieść duszę w wrażenie. A co jeśli sztuka plastyczna i muzyczna nałożą się na siebie pogłębiając przeżycia? To synteza sztuk, która oznacza różne gatunki wyrażeń spajające się ze sobą by dać nowy twór, przejaw absolutu w postaci zmysłowej. Może więc to synteza sztuk sprawiła, że tak licznie powstawały kompozycje Chopina, uważając jego pobyt w Nohant za najpłodniejszy okres twórczości. Wdzięcznym zestrojeniem barw i instrumentów jest także cykl prac malarskich pt.: Chopinowi Duda-Gracz. Oddanie hołdu kompozytorowi zostało wyrażone w cyklu z lat 1999-2003. Obejmuje 313 dzieł obrazujących 295 utworów, które malarz tworzył z uwzględnieniem zapisanych wypowiedzi kompozytora na ich temat. Całuny tego cyklu symbolizują utwory zaginione.

tumblr_n9qv115nXZ1rktvico1_r1_1280

„Szybkość, z jaką Wicken obróciło się w ruinę, ukazały nam zdjęcia i opowiadania naszego przyjaciela. Wielu z byłych właścicieli wracało już po kilkakroć do swoich ojczystych stron. Z bólem obserwowali, jak szybko dwór czy pałac może ulec zniszczeniu.(…) byłoby wielką stratą, gdyby te siedziby, które częstokroć poświadczają o wielkich osiągnięciach architektury europejskiej i które kiedyś były centrami kultury i rolnictwa, nie zostało tchnięte nowe życie.

Nokturnem B-Flat szumi kolejne pustkowie. Nie udało nam się ujrzeć także ostatniego w tej podróży pałacu znajdującego się w miejscowości Masuny. Już sama tablica miejska wyglądała na dawno zapomnianą, można było się tego spodziewać. Długi czas szukaliśmy choćby śladu ścieżki. Zastąpiły ją cierniste krzewy i bujne pokrzywy. Za nimi wysoko ogrodzone ruiny, szczerbate ściany bez dachu. Jak pokraczne sylwetki duchów ukazał się pałac widmo. Nawet w połowie nie jest zachowany jak na zdjęciu poniżej. Zniknęły podwójne dębowe schody i sztukateria. Zniknęła ornamentalna fasada, dach i okna tego neobarokowego założenia.  Zniknął pałac.

Pałac_w_Masunach

Cykl prac Dudy-Gracza udało mi się obejrzeć w olsztyńskim BWA jak i w Zielonej Bramie w Gdańsku. Szczęściarzem jest ten, kto także trafił na tę wystawę. Jeśli jednak nie miałeś okazji to warto nadrobić zaległości! Każda praca z cyklu nosi tytuł utworu, który można posłuchać w domu. Będą to co prawda okrojone wrażenia ale z pewnością miło spędzicie czas podczas kwarantanny.

Ocalałe srebra z pałacu w Judytach można obejrzeć w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Niezwykle urzekające jest biograficzne muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie, zaplanujcie na nie więcej czasu, bo jest czego słuchać! Doskonałe!

O syntezie sztuk, przyjaźni Fryderyka Chopina z francuskim przedstawicielem romantyzmu Eugène Delacroix można poczytać w krótkim artykule Marii Poprzęckiej „Chopin i malarstwo”

prosna1

 

Zdjęcie pałacu w Masunach: M. Jackiewicz-Garniec, M. Garniec, Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich, Olsztyn 2001, s. 178.

Sztuka to z dzieciakiem · Warmia Mazury

Obecnie w ruinie

I tylko Mikołaj idący krok w krok za mną rozdziawia te swoje oczy, jeśli tylko oczy można rozdziawiać. I ich lodowaty błękit tak mocno mnie przeszywa, że robi mi się nawet niezręcznie. Nie boi się, ale z wielkim niedowierzaniem i niezrozumieniem patrzy na swoją matkę, jakby chciał powiedzieć: mamo co ty do licha robisz? Tylko widocznie czuje, że to nieodpowiednie zdanie dla tak małego chłopca i nie przerywa milczenia. W ciszy przeciskamy się przez wysokie zarośla, czyli ja i dzieci, bowiem za Mikołajem idzie jeszcze jego młodsza siostra. Wyglądamy jak stado gęsi, zwłaszcza że czasem na wyciągniętej szyi wychyli się któraś blond główka, ale głównie giną cali w zieleni. Idziemy zobaczyć z bliska upadek piękna. Już tylko tego należy się spodziewać po pałacu w Słobitach. Może niezbyt trafna rozrywka dla maluchów więc jakoś staram się dodatkowo ich zachęcić barwną historią pałacu, poza tym nie mają nic przeciwko.

Teraz ja wybałuszam oczy z niedowierzania. Przed nami najwybitniejsza realizacja doby baroku na terenie Prus kruszy się w oczach. I ogarnia mnie takie uczucie jak przy jedzeniu malin czy agrestu. Początkowo zbierając owoce cały się pokujesz, ale myślisz – przecież warto, pokusa jest silna. Potem cieszysz się ich smakiem choć sama myśl o owocach była wyraźniejsza i przyjemniejsza niż one same. Więc stoimy przed pałacem, obchodzimy go wokół i okazuje się, że jest to widok daleki od tego jakim chcieliśmy go zobaczyć. Czar wspaniałości towarzyszący temu miejscu prysł. A jaki był niegdyś pałac? Przede wszystkim wielkim założeniem pałacowo-parkowym. Majątek należał do rodziny zu Dohna co już mówi samo za siebie. Achacy – syn Piotra przeniósł się z Morąga do Słobit gdzie wybudowano dla nich Nowy Dom. Jego syn Abraham po zdobyciu wyksztalcenia w kilku ośrodkach europejskich wznosi pierwszy pałac w Słobitach w latach 20. XVII wieku zatrudniając przy tym zagranicznych architektów. Stylistyka pałacu nawiazywala do architektury niderlandzkiej. Renesansowe szczyty, plan na kształt spłaszczonej litery H. Ale to co najpiękniejsze miało nadejść nieco później.

SAMSUNG DIGITAL CAMERAdwory-001

Dzisiejsza Warmia, Mazury to przede wszystkim zamki krzyżackie i biskupie, dawne kościoły ewangelickie, pałace i dwory z niegdyś rozbudowanymi założeniami parkowymi. Magiczne szpalery drzew, aleje i szlaki konne. Sprowadzani tu zagraniczni architekci dawali wyraz wielkiej klasy. Z analizy planów pałacowo – dworskich dawnych Prus Wschodnich można wyróżnić kilka typów założeń. Słobity, Drogosze, Gładysze należące do rodu zu Dohna jak i inne siedziby o wielkim obszarze zdradzają cechy charakterystyczne dla założeń rezydencjonalnych XVIII wieku. Pałac był usytuowany miedzy dziedzińcem a ogrodem przy czym kompleks gospodarczy daleko odsunięty od zespołu. Park i architektura parkowa była tworzona z zamysłem artystycznym. Przy założeniu posiadającym mniejszą ilość obszaru ale wciąż zdradzającym cechy dużych założeń reprezentacyjnych jest typ z dworem wewnątrz parku z wyłącznie którym był związany. Budynki gospodarcze pozostają wciąż oddalone. Jednak najliczniejszy typ założeń dla średniej wielkości obszaru to typ gdzie siedziba została ustawiona między parkiem a zabudowaniami gospodarczymi. Charakterystyczna dla tego układu jest elewacja frontowa zwrócona w kierunku podwórza gospodarczego oddzielona od niego tylko zielenią. Strefa gospodarcza jest tu silnie zaakcentowana. Rozległy park położony z drugiej strony, często związany był z wodą typu staw, rzeka. Zupełnie odrębnym typem są założenia położone nad jeziorem, których układ zależny był od topografii terenu. Co charakterystyczne dla tych założeń to park otaczający jezioro, a rezydencja usytuowana była na wzgórzu blisko wody z otwarciem widokowym w stronę jeziora.

rodzaje planów


Aleksander zu Dohna poświecił się w całości rozbudowie pałacu przekształcając go w reprezentacyjną rezydencje położoną między dziedzińcem i ogrodem. Pałac wkomponowany w rozlegle architektoniczno-krajobrazowe założenie obmyślił francuski architekt Jean Baptista Broebes. Jego projekt dodatkowo przedłużał istniejący pałac galeriami do których dostawiono prostopadłe skrzydła. Ogród w stylu francuskim roztaczał się po południowej stronie. Kamienny most nad prostokątnymi stawami ustawiono na osi fasady. Słobity należały do tzw. pałaców królewskich gdzie monarchowie zatrzymywali się w podroży oddając się odpoczynkowi i zabawie. Pałac posiadał salę balową a także wspaniałe kolekcje dzieł sztuki. W wyniku działań wojennych w 1945 pałac został spalony, obecnie w ruinie. Ostały się pomnikowe lipy sadzone w 1625 roku i resztki pokaźnej kolekcji,  w tym 4 obrazy i trzy cynowe posążki.

o gościach Słobit w tym Wojciechu Kossaku, pięknej Luizie można poczytać w artykule:

https://www.glospasleka.pl/artykuly/na-tropie-skarbow-ksiazat-zu-dohna-w-slo,a,16387.html

SAMSUNG DIGITAL CAMERASAMSUNG DIGITAL CAMERA

Pan, który wskazał nam drogę co  dokładnie oznacza dziurę w płocie i uprzejmie znalazł w zaroślach ślad po dawnej ścieżce, opowiadał że jeszcze jak był małym chłopcem to widać było założenia ogrodowe, stare alejki. – Ale już nic nie ma, rozebrali pozabierali. Jeszcze jak pałac stał, bo teraz to same cegły – opowiada dalej –  to mieszkała tu w Słobitach starsza pani i ona oprowadzała wszystkich. To przyjeżdżali tu do nas i się patrzyli. Teraz nie ma na co się patrzeć droga pani – zakończył. No to spóźniłam się o jakieś 70 lat. Rzeczywiście wielkie nic. Głucha cisza i pustka po kartuszu herbowym. Za fatygę wskazania drogi życzy sobie zapłaty, co okazuje się w dobie kart dla mnie zbyt wiele. Przetrzepuję portfel i torebkę, do licha żadnej gotówki? Wygrzebuję z kieszeni Mikołaja jakieś monety które miał odłożone na lody. Wręczam panu mniej niż równowartość czterech złotych zapewniając o mojej dozgonnej wdzięczności i życzę miłego dnia. Mikołaj tylko kręci oczami, nie wiem czy na myśl o potencjalnej stracie ulubionego deseru czy moich pokracznych formach wdzięczności i niskiej zapłacie. Potem mu powiem, że to było konieczne a lody z pewnością zjemy w Ornecie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Niedaleko znajduje się również zabytkowa stacja kolejowa Słobity, którą na szybko udało nam się wcześniej obejrzeć. Następnie kierujemy się w stronę Ornety zatrzymując w Gładyszach. Tam chcieliśmy zobaczyć pałac, ale akurat trwały przy nim prace remontowe otoczone wysokim płotem. Jedynie co udało nam się uwietrznić to tablice informacyjne i dzisiejszy dom mieszkalny z przeuroczą wieżyczką.

Pałac w Gładyszach także był siedzibą rodową rodziny zu Dohna, którą odziedziczył Christoph – brat Aleksandra. Początkowo będący tam dwór nie spełniał wymogów i właściciel pozostawał na stałe w Morągu. Okoliczności, które sprawiły że zmuszony był do zamieszkania Gładysz sprawiły, że do projektu przebudowy zatrudnił francuskiego architekta Jeana de Bodt. Co ciekawe pracował on przy realizacji Poczdamu. Ukończony pałac świecił przykładem baroku holenderskiego, wyróżniając się detalem architektonicznym i harmonijnym przenikaniem zabudowań z krajobrazem. Malowniczo otoczony sześcioma stawami był piękną rezydencją o wyjątkowej aurze. Następny właściciel Carl Florus zu Dohna zadbał o rokokową sztukaterie i poszerzył koncepcję ogrodu między innymi o chińską herbaciarnię. W okresie letnim w oranżerii chodowano drzewka cytrusowe i jadano posiłki. Robiono tu słynną marmoladę pomarańczową, która kusiła swym smakiem.

Pałac przetrwał wojnę. Zajął go ogień w 1986 roku, dziś w remoncie.

ORNETA: link do wpisu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*dawne zdjęcia pałaców i stacji pochodzą z portalu: https://polska.fotopolska.eu/

* informacje o pałacach z nieocenionej książki:

20190614_174127