Sztuk kilka · UNESCO

Barok maltański

Złapaliśmy autobus do miejscowości Mellieha. Jest wczesny październik 2014, samo południe. Bryła kościoła wyłoniła się jako pierwsza. Kamienna architektura ma barwę żółtego ugru, jakby ktoś ulepił ją starannie podczas zabawy w piachu. Barok maltański w pełnej odsłonie jawi się przed nami. Stoję na wzgórzu miasteczka, ciepło dotyka mojej twarzy i rzeźbi błogość tego stanu. Nikogo nie ma, upał przegonił mieszkańców. Na niewielkim skrawku urwiska jest cmentarzyk z widokiem na turkusową zatokę – nasz cel dzisiejszej wyprawy. Jak dobrze tym, którzy spoczywają w tej ciszy. Jaszczurki chodzą po tablicach wygrzewając się leniwie w plamach słońca. Ta dziwna korelacja nikogo tu nie razi. Pamiętam obraz „Młodzieniec ukąszony przez jaszczurkę” – wymowny, erotyczny, o dwuznacznej treści. Biały kwiat we włosach zniewieściałego mężczyzny, zaskoczenie na jego twarzy, obnażone ramię i niespodziewane ukąszenie sugerować mogą tylko jedno…Miłość wisi w powietrzu. To nasz honeymoon. Jaszczurki pouciekały, ruszamy dalej.

ładne1ładne

Michelangelo Merisi da Caravaggio wyruszył w drogę szukać swego przeznaczenia. Szczęście niestety bywa zezowate i garbate o czym się wkrótce przekonał. Miał talent, wizję i w niedługim czasie znalazł wpływowych mecenasów. Popularności przysporzyły mu zamówienia na obrazy o tematyce religijnej. Tylko święci z obrazów Caravaggia nie zawsze byli w glorii i chwale. Mówi się, że aniołowie na swych rękach noszą pijanych. Aniołowie Caravaggia sami mają zmącone oczy i umysły. Błogosławieni o brudnych nogach i bezgrzeszne niewiasty z płócien, które można było spotkać wieczorami na ulicach Rzymu – oto jego realizm. Dzieła odrzucano lub kazano przemalować. Realizm przedstawień budził odrazę. Było jednak coś ponad to, coś co nie pozwalało odejść od jego dzieł – wibrujący światłocień docierający do ospałych oczu. Strach szczerze wypisany na twarzach postaci to psychologiczno – malarski majstersztyk. W brutalnych scenach biblijnych słychać krzyk, który utkwił gdzieś w przestrzeni obrazu. Okrzykami zachwytu witała Caravaggia co raz większa grupa zwolenników. To co wprowadza do świata sztuki jest nowoczesne i działa na wyobraźnię. Odchodzi od skostniałego manierystycznego malarstwa bez emocji na rzecz ekspresji. Caravaggio śmiało wykorzystuje technikę CHIAROSCURO, która jak on sam ma jasną i ciemną stronę. Taką technikę opisał już wcześniej Leonardo da Vinci na przykładzie jednego ze swych dzieł: „Madonna w grocie”, ale Caravaggio zdecydowanie ją pogłębia stawiając na mocne kontrasty.

ładne5ładne9

Schodzimy do kaplicy „Our Lady of Grotto” w niedalekiej okolicy kościoła i cmentarza. Ukryte wśród zarośli schody doprowadziły nas pod samą grotę, gdzie w chłodzie kaplicy słychać gorące słowa modlitwy. Za wiernymi ściany obwieszono listami, prośbami i darami wotywnymi. Dzisiejsze wota to kolorowe fotografie, koszulki z nadrukami,  dziecięce zabawki i listy. Łuna światła wpadająca przez świetlik w dachu ledwo oświetla grotę. Zapalone znicze dające nikłą łunę światła otaczają posąg Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Z mroku wyłania się jasna figura – Caravaggio gdzieś tu jest… Zaczynamy naszą długą wędrówkę nad zatokę. Jawi się przed nami pejzaż wprost chrystusowy. Wysuszona roślinność, kamienne ścieżki i kaktusy. Wszystko co widzimy ma charakter wanitatywny. Im zachodzimy dalej, krajobraz staje się jakby bardziej martwy, suchy i cichy. Mamy ze sobą świeże, egzotyczne owoce. Kusi nas ich intensywny dojrzały zapach. Zamaczamy usta w miąższu, spijamy esencję a nasze palce robią się lepkie od soku. Malta smakuje słońcem. Gdy Caravaggio malował owoce przedstawiał je z ich niedoskonałościami. Były nadpleśniałe, obite i robaczywe a mimo to apetyczne i piękne. To motyw vanitas, który kryje w dojrzałości owoców  ich przemijanie i nieuchronność zbliżającej się śmierci – tylko czyjej? Jest jednak jeden obraz Caravaggia „Chłopiec z koszem owoców”, czy widzicie go? Owoce są idealne. Alegoria młodości i doskonałości współgra z ciałem młodego mężczyzny. Jego rozchylone wargi, odchylona do tyłu głowa i obnażone ramię są wabiąco zmysłowe. Wciąż jest upalnie, nasza skóra ma smak słonej wody. Podobno Mellieha oznacza „sól”. Widzimy jak woda zmazuje ślady naszych stóp z rozgrzanego piasku, pora nam wracać do Sliemy.

ładne-002ładneładne-001

Caravaggio zaczął być solą w oku dostojników kościoła, gdy podczas bójki uśmiercił młodego mężczyznę. Ranuccio Tomassoni zmarł w 1606 roku. Caravaggio ucieka wtenczas przed wyrokiem. Po jakimś czasie trafia do najbardziej wysuniętej na południe stolicy Europy. Schronienie dostaje w Vallettcie – w zakonie kawalerów maltańskich, gdzie uzyskuje tytuł rycerza zakonu jak i nadwornego malarza. Wiszące nad nim prawo nie zniechęciło go do malowania obrazów. Wciąż tworzy wielkoformatowe dzieła.

DSC00415ładne2

Ruszamy skuterem do Valletty! Jest cudownie! Trzymam go mocno, tuli nas ciepłe powietrze. Widzę klimatyczne uliczki, grę świateł na turkusowej tafli wody. Oto stolica Malty – muzeum pod otwartym niebem! Zwiedzamy ogrody, podziwiamy fort św. Elma, zachodzimy do niepozornej konkatedry św. Jana gdzie znajduje się jeden obrazów Caravaggia. Gdy malarz dostał schronienie na Malcie, był w sile możliwości twórczych. Doskonale zgłębił sposób oddawania różnic w natężeniu światła. Był mistrzem ukazywania na płótnie dramatyzmu, a na twarzach jego postaci malował się należny do sytuacji wyraz tragiczności. Jego obrazy były jak on sam – dosadne, malowane szybko z wieloma poprawkami i dzikie. Dobra passa nie trwała długo, Caravaggio nie pasował do wojskowej dyscypliny zakonu. Ekscentryczny charakter wziął górę nad samokontrolą  i Michelangelo pobił jednego z braci po czym został  wyrzucony ze wspólnoty. Decyzja wydalenia zapadła w konkatedrze pod jego własnym dziełem. Odchodzi, patrząc ostatni raz na „Ścięcie św. Jana Chrzciciela” i kończąc kolejny rozdział swojego burzliwego życia.

ładne-001ładne4Kończymy naszą maltańską wyprawę odwiedzając centralny region wyspy. Ciche miasto, cisza w katakumbach. W kawiarni jemy deser w kształcie kości z białą lukrową polewą. Cisza w opuszczonych rezydencjach i w ogrodach. Nie ma też Caravaggia. Gdy przyszło ułaskawienie złapał wiatr w żagle i popłynął do Rzymu. To była ostatnia droga w jego burzliwym życiu. Może jest gdzieś gdzie jaszczurki wygrzewają się na słońcu, a w dali widać turkusową zatokę. Podziwiamy wzburzone morze z klifu Dingli, grę świateł i cienia w Blue Grotto. Krawowczerwony cynober miesza się z miedzianą zielenią.

DSC00983

 

Valletta została wpisana na Światową listę UNESCO w 1980 roku

 

Sztuk kilka · Sztuka to z dzieciakiem · Uncategorized · UNESCO

W Krainie Jezior

Znacie to wyjątkowe uczucie, gdy powracając do obrazów z dzieciństwa zderzacie się wprost z lawiną miłych wspomnień, które łaskoczą was przyjemnie w okolicy serca? Ilustracje w książkach potęgują przeżycia dziecka i rozwijają wyobraźnię. Pierwsze obrazy najbardziej oddziaływują na psychikę rozwijającego się człowieka i pozostawiają ślad, który ciężko jest wyprzeć z pamięci. Świat pojmowany zmysłowo przez dziecko nie rozpatruje niczego w charakterze pojęciowym. Z tego powodu książeczki dla dzieci powinny być przede wszystkim do oglądania, a obrazek który się w nich znajduje powinien objaśniać tekst.

DSC00912

Tylko kiedy ten obraz staje się tak naprawdę ilustracją? Podczas czytania! Wcześniej jest obrazkiem jak każdy inny. Wygląd książki składa się z szaty zewnętrznej i wyglądu poszczególnych stronnic. Ich wygląd natomiast nie może być przypadkowy. Ilustracja powinna nie tylko korespondować z tekstem, ale być także odpowiednio dobrana do potrzeb dziecka i jego psychiki. Choć są to zazwyczaj grafiki uproszczone i przestylizowane, to rolą ilustratora jest aby starannie dopasować swoją twórczość do przeznaczenia utworu. Styl ilustracji można podzielić na trzy rodzaje. Są ilustracje o charakterze groteskowym – zabawne przedstawienia uwypuklające cechy śmieszne z natury. Przeciwstawnie do karykatury, która to uszczypliwie ośmiesza. Wyodrębniamy także ilustracje realistyczne, które skierować można już do starszych odbiorców, którzy przestają interesować się bajkami i orientują się co jest realne, a co dzieje się tylko w wyobraźni. I ostatni – chyba najwspanialszy ze wszystkich – rodzaj ilustracji bajkowych, w którym wygląd rzeczy czy istot poddaje nas iluzji. Dajemy się unieść emocjom i uwierzyć, że to co widzimy na obrazku jest prawdziwe. Cała magia bajek nie polega na tym, że są nieprawdziwe a  czarujące! Stąd też książki dla dzieci składają się z tekstu + obrazu i jest to nierozerwalna całość. Wykonywanie ilustracji należy do rodzaju sztuki plastycznej, polegającej na konkretyzowaniu tekstu, plastycznej wypowiedzi zgodnie z wielowarstwową budową artystyczną. Same ryciny są rodzajem sztuki użytkowej, stosowanej.

blog

Beatrix Potter angielska autorka ilustracji i powiastek dla dzieci nie miała sobie równych w tamtych czasach. Jej dążenie do twórczego spełnienia, siła i wizja połączone z niezwykłą wyobraźnią do dziś budzą zachwyt. Liryczna rzeczywistość jaką stworzyła w połączeniu ze strojną ilustracją przenosi czytelnika w świat w który każdy chce wierzyć. Czasy wiktoriańskie w których wyrastała zdecydowanie umniejszały rolę kobiety w społeczeństwie. Kobieta miała być piękna, blada, zaradna, pracowita, odpowiedzialna, mieć długie włosy – choć nie powinna rozpuszczać. Powinna mieć wszystko poza fantazją i pomysłem na siebie. Beatrix Potter ten pomysł jednak miała i całą sobą sprzeciwiała się konwenansom realizując uparcie swoje cele. Jako dziewczynka z bogatego domu nie miała zbyt wiele możliwości by cieszyć się wspólną zabawą z innymi dziećmi. Stworzyła więc bogaty świat wyobraźni do którego uciekała. Na podstawie własnych obserwacji zwierząt i przyrody szkoliła swój rysunek. Miała 36 lat gdy po raz pierwszy, po uporczywych staraniach opublikowano opowiastkę „Królik Piotruś”. Odrzucana przez wielu wydawców pierwszą książeczkę z czarno-białymi rysunkami wydrukowała sama i rozdała przyjaciołom. Frederick Warne, który jako pierwszy podjął się wydania historii o Piotrusiu Króliku w 1902 nigdy nie żałował tej decyzji, skończyło się bowiem pasmem sukcesów. W książce „Powiastki” wydawnictwa Wilga można znaleźć wszystkie historie napisane przez autorkę i podziwiać barwne jak i czarno-białe ilustracje z których część została wydana po śmierci Beatrix. Ilustratorka związana była z Krainą Jezior w której osiadła na stałe i gdzie jako mała dziewczynka spędzała wakacje. Cześć z jej bajkowych historii dzieje się właśnie tam.

blog4

Nie tylko Beatrix rozkochała się w niezwykłym krajobrazie północno-zachodniej Anglii. Malarz John Constable zmieniał malowanymi tam pejzażami bieg historii malarstwa. Zachwycony czarownym krajobrazem jako pierwszy wychodził ze sztalugą w plener i malował to co zdołał zaobserwować – odzwierciedlając przy tym prawdziwą paletę barw. Nieuchwytna w pracowni gra świateł, ściśle określona paleta barwna stały się dla malarza synonimem sztuczności. Pozbawione pretensjonalności i efekciarstwa malarstwo pejzażysty długo szokowało widownię i było zbyt śmiałe dla wyuczonych znawców. Urok Krainy Jezior był jednak dla malarza zbyt piękny, by rezygnować z niego dla zmyślonych scenerii. Potrzeba była tylko czasu…John Constable stał się członkiem Akademii. Po zdobyciu złotego medalu na paryskim Salonie za obraz „Wóz z sianem” stał się także inspiracją dla nowego pokolenia malarzy.

Wygląda na to, że jeśli chcesz obudzić w sobie natchnienie twórcze – wybierz się na wycieczkę do hrabstwa Kumbria, gdzie znajduje się niezwykła Kraina Jezior. Może uda Ci się dostrzec niegrzecznego Królika Piotrusia i innych bohaterów z opowiastek Beatrix Potter, które do dziś dopełniają świat dzieci na całym świecie.

 

  • „Ilustracja w książce dla dzieci i młodzieży” S.Szuman
  • W zeszłym roku – Like District w Wielkiej Brytanii zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO
UNESCO

Pejzaże Romantyzmu

Pakujemy ogromną retro walizkę w kwiaty. Namiot, cztery śpiwory, plandeka i karimaty – są. Stroje kąpielowe i zimowe czapki – odhaczone. Wódka, parówki i chleb. Pierwszy poziom absurdu za nami. Czeka nas wyprawa na Islandię. Wszystko na szybko, połowa rzeczy się nie pomieściła, zgapiliśmy się z wynajęciem auta, bagaż pęka w szwach, ale jakoś to będzie. Jedziemy na lotnisko, poddenerwowani ludzie poubierani w kilka warst na sobie, ciągną się w gigantycznej kolejce. My, równie opatuleni stajemy na końcu kolorów z Decathlonu, uzupełniając szereg o kilka nowych odcieni. Szybciej, no szybciej proszę! Startujemy. Nie powiodło się lądowanie w Keflawiku – zbyt silny wiatr. Wznosimy się w powietrze raz jeszcze. Pilot uspokaja, ale mimo jego zapewnień zdenerwowanie rośnie. Któryś z pasażerów opowiada, że pewnego razu samolot nie wylądował i wrócił do Wrocławia. Szybciej, no szybciej proszę! Uff udało się, jesteśmy!

DSC09326DSC09128

Wieje silny wiatr, jest dość chłodno i dziwnie pusto. Zniknął gwar i pośpiech. Pierwsze co zauważamy, że nikt się tutaj nie pcha, nie biega, nie przekłada w tę i we w tę bagaży. Wszyscy pracują we własnym rytmie, co wydaje nam się bliższe natury. Jeszcze nie możemy się do tego tempa przyzwyczaić. Szybciej, no szybciej proszę – ile można czekać? Jednak czekamy. Czas się leni w swobodzie pracy mieszkańców. Powoli się uspokajamy oddając się panującej harmonii. Wycieczka się rozpoczyna. Cztery dni, nasza czwórka i auto 4×4. Wyjazd pod tym hasłem okaże się podróżą naszego życia.

DSC09470DSC09190DSC09371

Wszystko szumi od wiatru i wodospadów, na każdym kroku coś piękniejszego, nieznanego. Natura rzeźbi krajobraz nie do powtórzenia. Cisza nigdy tak nie była słyszalna jak tutaj. Przestrzeń i my – tak nierealne. Rozbijamy namiot ciemną nocą i nie wiemy do końca gdzie się znajdujemy. Rano naszym oczom ukażą się skaliste zbocza w połowie których unosi się gęsta mgła wyglądająca jak tasiemka. Jej wyrazista biel otacza skały jak wąż i dryfuje w powietrzu. Krajobraz jest dość ciemny i mroczny. W takiej scenerii rodzą się kryminały! Czuję się jak „Wędrowiec” w czarnym płaszczu z obrazu Caspara Dawida Fredrich`a stojąc nad potęgą wodospadu Gulfoss. Jestem w sercu Matki Ziemi otoczona oceanem, lodowcem i wulkanem. Pochłaniam przepotężne pustkowie i wsłuchuję się w szmer dobiegający z oddali. Trochę się boję, ale to miły strach. Oswajamy się z każdym pokonywanym kilometrem. Biegamy po polanach miękiego mchu skacząc radośnie i zanurzając się po kostki w zielonej pierzynie. Trasy off road mają wiele niespodzianek. Dalsza droga jest niebezpieczna więc zostajemy w górach, jutro pokonamy drugą jej część. Skaliste zbocza odsłaniają nam pełną paletę barw. Czy widziałeś kiedyś niebieskie góry? Pokonujemy rzeki, mijamy stada owiec i galopujące konie. Jest życie na tym księżycowym przedpiekle! Islandzka Afrodyta co zrodziła się z fal oceanu ma postać kryształów lodowych wyrzucanych na czarną plażę. Srogość krajobrazu tworzy nowe mity. Tu mieszkają stwory fantazyjne, baśniowe krasnoludy. Mają zbroje wykute w grotach wulkanu. Śpimy pod jednym z nich. Nasze zmysły są wyostrzone do granic. To ostatnia noc tutaj. Nazajutrz pośpiesznie wracamy do domu. Kolejka po bagaż, byle szybciej złapać PKM, odbierać  dzieciaki, wstać do pracy. Szybciej, szybciej proszę! DSC09434DSC09567

Nastojowo: