Sztuk kilka · Warmia Mazury

Dwory i Pałace Dawnych Prus Wschodnich (2.): Jedźmy, wracajmy

Przy każdym kroku z podmokłej ziemi jak z nasiąkniętej gąbki sączy się woda. Staram się ominąć wysokie zarośla i jak najbliżej podejść do opuszczonego budynku stacji kolejowej w Drogoszach. Zawsze jest mi szkoda tych niewielkich stacyjek, które popadają w ruinę. Kiedyś musiało być tu gwarno, pociągi przychodziły i odchodziły, ktoś na kogoś czekał. Moi dziadkowie mieli w zwyczaju podporządkowywać się rozkładom jazdy pociągów do tego stopnia, że na pytanie o której przyjdzie babcia, dziadek odpowiadał: będzie z tym o 17:15 albo mówić: pojechał Ełk, zaraz pogoda. Oglądanie prognozy pogody było czymś niezwykle ważnym choć nigdy nie byłam w stanie pojąć dlaczego. Kamienica dziadków stoi tak blisko torów kolejowych, że przy każdym przejeździe pociągu trzęsły się ustawione na białej serwecie filiżanki w kredensie. Wydawały przy tym niezwykły dźwięk przez który bałam się zostawać sama w mieszkaniu. W tym czasie wierzyłam w  duchy, a one miały najwyraźniej odgłos wysokich tonów obijanej się o siebie porcelany, uroczo malowanej w różane wzory. Potem zdjęto częste połączenia i duchy odeszły. Wracam do auta i jadę do Jegławek. W radiu nadają komunikat, że długotrwała i silna ulewa zalewa Gdańsk. Potoki zamiast ulic – mówią, Gdańsk tonie a ja mam szczęście być tu i teraz. Parkuję przed bramą dawnego majątku rodziny Siegfried.

Prawdziwa historia tego miejsca sięga głęboko pod ziemią, w dwupiętrowych piwnicach pałacu o krzyżowych i kolebkowych sklepieniach. Na krzyżackich podwalinach wybudowano neogotycki pałac porośnięty dzikim winem. Przeplata się tutaj  i plącze wiele historii. W zalanych wodą piwnicach po części spełniały się marzenia Marka będące ułudą wymarzonej podróży do Wenecji. Bardzo chciałam tu przyjechać, poczuć  liryczny i senny nastrój końca lata jaki przedstawiono w filmie. Chciałam by oplotły mnie ulubione historie Odojewskiego i zapachy dzieciństwa. Przed oczami mam jednak tylko zwidy i widziadła: zatopioną tekturową Wenecję, gondoliera rozpoczynającego karnawał, odcisk ust matki na kawałku rozbitej szklanki, cyrk SARASSINI i dziecięcą tęsknotę zamkniętą w blaszanym pudełeczku. Nic nie pasuje do dzisiejszego  wyglądu pałacu. Nie ma śladu po zapachu zbutwiałych piwnic i gry świateł na wodzie. To się tutaj nie wydarzyło, sama iluzja-scenariusz a to miejsce ma własną poetykę w dodatku gęsto usianą liliami wodnymi. Ciekawy architektonicznie obiekt z dwiema wieżami, oknami zamkniętymi łukiem Tudorów i ryzalitami wcale mi się nie podoba. Przyglądam mu się ciut zawiedziona. Może te blanki straciły swoją dostojność i wyglądają jak ze snu cukiernika? Może gdy powracano do oryginalnej bieli tynków wybielono obiekt z wszelkich historii tego miejsca? Nie mogę oderwać wzroku od dachówek tak nazbyt nowych i jednolitych. Stała tu niegdyś drewniana ażurowa weranda, serce majątku. Deszcz zmywa ostatnie kadry z pamięci. Za jakiś czas pałac obroście od północy mchem, wiatr przyniesie kurz i pył który na nim osiądzie. Przyjadę może ponownie i poszukam innej, prawdziwej historii tego miejsca. Skrywa się ona gdzieś głęboko pod ziemią, w starych piwnicach ze studnią i w pałacu porośniętym dzikim winem.

20180906_155017

Dziesięć minut drogi dalej, w Skandławkach jest kolejna posiadłości rodziny Siegfried. To dwór w którym zakochujesz się od razu! Jego idealnie dobrane proporcje późnoklasycystycznej architektury sugerują wyjątkowy gust i smak. Parterowy dwór o dwóch kondygnacjach w bocznych ryzalitach, interesujących detalach architektonicznych, do tego na osi od frontu ustawiono czterofilarowy portyk! Gdy podjeżdżam bliżej zaczyna szczekać pies mieszkańców niskiego domu i na próg wychodzi mężczyzna nakazany głośnym krzykiem kobiety sprawdzić kto przyjechał. Jestem pewna, że jest to nie lada wydarzenie na tym odludziu, zwłaszcza tak nudnej i deszczowej niedzieli jak ta. Turist – mówi ze wschodnim akcentem. A turist już przedziera się przez wysokie trawy i znika im z pola widzenia. Chciałabym móc zobaczyć ten dwór w czasach jego świetności. Jest pewna nastrojowość tego miejsca, coś wisi w powietrzu. Wiatr gwiżdże przez wyszczerbione szyby, czy to duchy Gertrudy i Joachima? Może właśnie kosztują herbatę z pięknych filiżanek? Wyważony w proporcjach, z werandą na tyle dwór wygląda dostojnie. Potem doczytam, że wybudowany został na planach sławnego niemieckiego architekta, to widać. Wracam po obejściu budynku mokra i obczepiona ostami od stóp po same włosy. Zdejmuję z siebie kujące rośliny  i przypomina mi się zabawa z dzieciństwa jak obrzucaliśmy się nimi nazywając je psimi rzepami. Teraz myślę, że była to wyjątkowo okrutna zabawa i wsiadam jeszcze w kolcach do auta. Pies szczeka na pożegnanie ale tym razem już nikt nie wyszedł. Ruszam do kolejnego majątku rodziny Siegfried oddalonego o pięć minut drogi stąd, do Kolkiejm.

Dawne założenie dworsko-parkowe jest w opłakanym stanie. Nic ponad piękny fragment mansardowego dachu i przerażającego pustkowia. Oblatuje mnie strach, jestem blisko granicy i żywej duszy tu nie ma. Jest zawsze coś niepokojącego w tych stronach, jakby nigdy i żadne marzenie miało się tu nie spełnić na prawdę, zwłaszcza w taki pochmurny dzień. W starej kamienicy położonej blisko torów czeka na mnie babcia z niedzielnym obiadem i prognozą pogody podaną z ciśnieniem, kierunkiem i prędkością wiatru. Gdańsk zamienił się w Wenecję – mówi zdziwiona…

SAMSUNG DIGITAL CAMERASAMSUNG DIGITAL CAMERASAMSUNG DIGITAL CAMERASAMSUNG DIGITAL CAMERA

*Film w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego oparty na opowiadaniu „Sezon w Wenecji”, autorstwa Włodzimierza Odojewskiego nagrywano m.in. w pałacu w Jegławkach

„Tyle lat minęło. Zjeździł pół świata. Tyle krajów, tyle miast, tyle przeróżnych widoków. Ale nigdy nie był naprawdę w Wenecji, choć wielokrotnie w pobliżu. Nie żeby go nie ciągnęła albo nie budziła ciekawości. Może tylko gdzieś w głębi duszy bał się trochę. Nie, nie bardzo wiedział czego. Wiedział natomiast, że czeka go tam gondola wcale nie podobna do ich olbrzymich balii z piwnicy ciotki Weroniki. Więc nie chciał”.

kolkiejmy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s