Sztuk kilka

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Łemkowszczyzna

Hora, hora i dołyna, ne budu ja materyna… śpiewają dziewczęta w hafowanych strojach. Mają na sobie białe koszule wyszywanki, koronki, kwieciste spódnice i gorsety. Co bogatsze noszą się modnie i z wdziękiem, zwłaszcza przy niedzieli. Łemkowskie chaty są równie barwne, ozdobione kwiatami jak same dziewczęta. Zbierają się przy nich wieczorami i śpiewają na głosy, muzyka ich pieśni niesie się w dal. Zanim jednak pojdą spać, szepczą szczebiotliwie o zamążpójściu: lem sobi za horku zajdu, tam sobi fraira najdu. O poranku mężczyźni idą do pracy. W czarnym jak noc dziegciu jeszcze drzemią pieniądze. Trud i spryt maziarzy jest znany daleko za górami. W Łosiu obok potoku górskiego, strumieniami płynie terpentyna, dziegieć i maź. Każdy ma swoją butelkę brunatnej gęstej cieczy, stosuje się ją na choroby skóry – tylko nadchodzącego bólu serca niestety nie zaleczy. Ale jeszcze handlarze zamieniają łemkowskie chyże na bogate murowane domy, jeszcze uzupełniają beczki i ruszają na zarobek, jeszcze im wolno. W podróży mijają kamienne krzyże wykute przez zacnych kamieniarzy z Bartnego. Ten krzyż wykonał Dutkanycz, ten należy do zmarłego parocha, a ten ostatni z Chrystusem zrobił sam Gracoń.

Sady bieleją, izba pachnie bzem a zza Magurycza słońce wznosi się co raz to wyżej. Mówi się, że świat gdzieś się kończy i gdzieś zaczyna. Jest maj, rok 1947 – mieszkańcy Bartnego dowiadują się o wysiedleniu. Nie pójdą tej nocy spać, nazajutrz chyże opuści większość rodzin. Regietów ogarnia martwa cisza. Bezruch zamieszkał w cerkwi z Nowicy, która nieorientowana nie widzi żadnych wschodów słońca. Na halach gra wiatr, a echo głucho powtarza dawne pieśni. Ciężka do uprawy ziemia wydaje się być jeszcze surowsza. Osiada pył i kurz. Wywieźli. Cisza, pauza, pas.

10538561_789310491113354_2784890714552603885_n

Z Krynicy deportowali malarza dziwaka zwanego Nikiforem. Choć raz i drugi odprawiali…powrócił. Szedł pieszo do domu. Widać dom jest tam gdzie ciągnie cię serce, bo przecież Nikifor swojego kąta nie miał. Jego dobytek to wypchana teczka obrazków na skrawkach papieru. Niezwykle kolorowe pejzaże, portrety. Może namalowane widokówki przypominały mu drogę do domu? Do trzech powrotów sztuka! W końcu pozwolili mu zostać. Po wojnie wracali i inni. Dziś wracają kolejne pokolenia, zwłaszcza ten raz do roku, specjalnie na watrę w Zdyni. Na zielonym pustkowiu zaczyna być gwarno i wesoło, rozbrzmiewają jak dawniej śpiewy na głosy. Prawdziwe tłumy następnych pokoleń. Górską ciszę wypełniają tańce przy skocznej muzyce. Zjeżdząją się nie tylko zespoły ale i potomkowie kamieniarzy, którym przydrożne krzyże kłaniają się w pas. Dziękują zwłaszcza grupie Magurycz, że jeszcze dzięki nim, choć zgarbione, mogą stać. Zjeżdżają się ludzie z całego świata – jak maziarze z dalekich podróży – stęsknieni spotkań, by wymienić się dobrym słowem i wspomnieniem. Schodzą się mieszkańcy i goście. Trwa huczna zabawa, warsztaty, spotkania. Wstęp ma tam każdy, kto lubi, a polubić watrę w Zdyni warto! Dostarcza niezapomnianych wrażeń dla oczu, uszu i serca. Można się zapoznać nie tylko z pozytywnymi ludźmi ale i kulturą łemkowską.

W połowie łemkowskiego pochodzenia był także Nikifor – Epifaniusz Drowniak. Mały kaleka a zarazem wielki malarz z Krynicy, przedstawiciel sztuki prymitywnej. Inaczej zwana – sztuką naiwną – wyróżnia się od malarstwa amatorskiego przede wszystkim tym, że nie jest wzorowana na wcześniej powstałych dziełach. Prezentuje wart uwagi nieprofesjonalizm, który wynika z silnej potrzeby tworzenia i zaskakuje widza niezmanieryzowanym spojrzeniem na świat. Poetycki nastrój dzieł z zakresu sztuki prymitywnej jest znaczącą cechą tego malarstwa i określa się go naiwnym realizmem. Sam realizm sprowadza sie do odtworzenia rzeczywistości a przymiotnik – naiwny – odnosi się do dziecinnego, łatwowiernego i naciąganego obrazu świata. Prymitywiści prezentują więc nie tylko to co znane jest bezpośrednio dla oczu, a także to co wyobrażone. Rzeczy wzbogacone o własne wspomnienia, wynik niedoskonałej pamięci. Starają się odtwarzać rzeczy z jak największymi szczegółami, a ta drobiazgowośc powoduje, że przedstawione postacie, rzeczy czy budynki zdają się nie pasować do siebie. Nie zawsze zachowane zasady perspektywy, wrażenie rysunku dziecka jest niezwykłe w odbiorze i należy poświęcić tej sztuce więcej uwagi, ponieważ nierzadko skrywa interesujące szczegóły, które umykają przy pierwszym zetknięciu się z dziełem. Prace Nikifora charakteryzują się doskonałym doborem barw i można je podziwiać w „Romanówce” – dawnym pensjonacie zaadoptowanym na muzeum artysty, w miejscowości Krynica-Zdrój.

****

Polecany film – „Mój Nikifor”

https://watrazdynia.pl

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s