Muzeum Otwarte · Sztuka to z dzieciakiem

-Fiolet- wymawia się lekko

Rok 1888, dwóch mężczyn zmęczonych miastem i poszukujących pięknych widoków przyjeżdża zamieszkać w Arles na południu Francji. To Vincent van Gogh i Paul Gaguinem. Vincent jest już od pięciu lat pod wypływem malarstwa impresjonistycznego. Odrzucił moralizm a jego malarstwo wkrótce stanie się podłożem ekspresjonizmu. Oznacza to, że z obrazów Vincenta znikają tematy z morałem, realistyczne przedstawienia społeczeństwa w tym życia chłopów i robotników, na rzecz wibrujących linii czystych barw, zniekształconych pejzaży i portretów widzianych duszą artysty. Na ruch w obrazie van Gogha nałożył się nie tylko sposób nakładania farby krótkimi pociagnięciami ale także łączenie ze sobą barw takich jak pomarańcz z błękitem, na których ludzkie oko nie jest w stanie się skupić jednocześnie. Jego ponadczasowość wplata się w rozbudowaną sieć historii sztuki, która ciągnie się aż do naszych czasów. Vincent rozwija się już w czasie określanym postimpresjonizmem tworząc o krok dalej niż jego przyjaciele. Ekspresjonizm który rozwinął się z dzieł Van Gogha ma swoją kumulację w 1911 roku na berlińskiej wystawie prac Fowistów i Kubistów. Idąc dalej, cechy abstrakcyjne malarstwa Vincenta łaczą go również z postacią Kandinskiego. Artysta stał się punktem wyjścia do wielkiej sztuki XX wieku. Żyjąc w Prowansji zachwycał się widokami i aurą regionu o czym niejednokrotnie wpominał w listach do swego serdecznego brata Theo, który był nie tylko jego manszardem ale i prawdziwą ostoją. Tam powstały najznakomitsze prace Vincenta, które mimo starań brata nikt nie chciał kupić. Rok po przyjeżdzie Vincent często przebywa w szpitalu, cierpi na zły stan zdrowia psychicznego, maluje także z wyobraźni – tak powstaje „Gwieździste Niebo”. W 1890 roku malarz popełnia samobójstwo. Zamyka to rozdział trzech lat w Prowansji. Pozostawia po sobie niezliczoną ilość dzieł, które dziś na aukcjach osiągają rekordowe kwoty. Śmiałość wykorzystywania ostrych kolorów, zestawiania ich ze sobą nierzadko tłumaczy się chorobą artysty. Choć malował jedno płótno za drugim, zawsze zapewniał, że każdy jego obraz jest dogłębnie przemyślany i absolutnie nie jest to wynik twórczej gorączki. Osobom niezadowolonym ze zbyt szybkiego powstawania obrazów odpowiadał, że sami na nie zbyt szybko patrzą. Dziś Prowansja usiana jest wspomnieniami o Vincencie van Goghu, przetrwały miejsca i kawiarnie w których bywał. Wśród pomarańczy i lawendy, gdzieś w polu słoneczników zasiada postać w słomianym kapeluszu. Wielki geniusz nowych czasów.

Vincent-3

Rok 2016 jedziemy na Lawendowe Pole pod Olsztynem w miejscowości Nowe Kawkowo. Namiastka małej Prowansji, wynik zmęczenia stolicą i chęć ucieczki do natury – tak właścicielka żywego muzeum opowiada swoją historię. Dziś jej lawenda przyciąga nie tylko zapachem, kolorem ale przeświadczeniem, że jednak można się wyrwać, uciec od pogoni. Przeniesiona z gór łemkowska chata dodaje nastroju. Zamiast cykad bzyczą pszczoły, jest nastrojowo. Na strychu suszą się pęczki ziół wypełniając zapachem całą przestrzeń domu. Bulgocze maszyna do wytwarzania olejków eterycznych, zabawy w alchemika. W środku pola miejsce cud, spokojnie i relaksacyjnie.

11063719_1003879392989795_8193410767976466435_n11745794_1003879216323146_6446363611705878956_n11750670_1003879162989818_7432313329419750770_n

Rok później stęsknieni za spokojem fioletu z miesięcznym dzieckiem odwiedzamy jedne z największych w Europie wrzosowisk (woj. zachodniopomorskie). Każdy zakamarek bawi oczy hipnotyzującym fioletem. Warto dojechać aż do wieży widokowej, mimo że wrzosowiska zaczynają się o wiele wcześniej. Kolorowe punkciki na polu to wędrowne ule okolicznych pszczelarzy. Powstanie rzadko spotykany ciemnobursztynowy miód o silnym aromatycznym zapachu. Wrzosowiska Kłomińskie zwane Diabelskimi Pustaciami to teren dawnego poligonu gdzie jeszcze niedawno jeżdziły czołgi. Diabelska jednak okazuje się sama droga do nich, dlatego warto przesiąść się z auta na rower. Aby obejrzeć wrzosowiska należy się spieszyć, z każdym rokiem znikają pod cieniem rozrastających się  drzew. Paradoksalnie brak wojskowych pojazdów przyczynił się do zahamowania rozrostu wrzosów. Jeśli więc przeczytałeś notkę do końca to zaplanuj jesienią krótki wypad na Diabelskie Pustacie, bo jak napisała Rodziewiczówna we Wrzosie: „Tracić jest ciężej niż wcale nie mieć”…

…………………………………………………………………………………..

Nasz cel na mapie – zobaczyć szkockie wrzosowiska i historię ostatnich lat życia Vincenta z albumem jego postimpresjonistycznych obrazów w ręku, by móc porównać spojrzenie na Prowansję.

Polecane: „Lawendowe Pole, czyli jak opuścić miasto na dobre” – Joanna Posoch.

 

 

3 myśli na temat “-Fiolet- wymawia się lekko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s