Sztuk kilka

Wodą na florencki młyn

Florencja jest sercem sztuki włoskiego Renesansu. Niezliczona ilość opcji do wyboru, masa miejsc i dzieł do obejrzenia, widoków do przeżycia. Stolica Toskanii na każdym kroku potrafi zachwycić. Skaliste góry przechodzące w zielone pagórkowate tereny obrośnięte winoroślami, wstęga niebieskiej rzeki a w samym środku czerwone dachówki miasta osadzone na kolorowych marmurach. Pałac Dożów, baptysterium, mosty, wieże, wiąskie uliczki i place…W głowie aż się kręci od przepychu, tłumów, nazwisk wielkich mistrzów i południowego upału. Z mapą czy bez mapy znajdziesz coś co Cię urzeknie. Przewodniki spuchnięte od wyniosłych przymiotników przyciągają każdego. Turyści wyrywają sobie skrawek przestrzeni by choć na sekundę ujrzeć Primaverę. Każdy kieruje obiektyw na Dawida w stroju Adama żeby móc w zaciszu domowym nacieszyć oko i przypomnieć sobie to pierwsze spotkanie. Na nic w tych chwilach zdają się zdjęcia dostęne w internecie, albumach – każdy chce mieć własne. Florencja zrodziła Dantego a on Boską Komedię. Jestem pewna, że nawet osoby na codzień niezainteresowane sztuką przystaną na chwilę zaciekawione, bo każde wymienione tu nazwisko będzie im znane. A gdyby tak odrzucić to wszystko na chwilę i skupić się na wielkich mistrzach gdy jeszcze nie byli zamknięci w ramy tradycyjnej historii sztuki? Jacy byli? Od początku obsypani złotem? Stwórzmy w głowie scenerię ówczesnej Florencji, wsłuchajmy się w odgłos miasta, zabawmy się majakiem i ruszmy na odkrywanie sztuki przy pomocy wyobraźni…

Historia Florencji związana jest z rzeką Arno. Przy jej wodach nieszczęśliwie zakochani tonęli we łzach, inni szli prosto na dno a nierzadko z mętnych wód wyłaniały się i dzieła sztuki. Najsławniejszą i nieodwracalną stratą jest „Ukrzyżowanie” Cimabuego porwane przez powodziowe wody z bazyliki Santa Croce. Wiek XIII – gdy powstawał wspomniany krucyfiks, jeszcze młodziutki Giotto nieopodal Florencji rysował owce patykiem na kamieniu. Przejeżdżajacy obok Cimabue zachwycił się zdolnościami chłopca i postanawił zabrać go ze sobą. Tak młodzieniec trafia do kwitnącego miasta. Jego serdecznym przyjacielem staje się Dante Alighieri, który wkrótce zostaje też przez Giotta sportretowany. Jest to wielki przełom w malarstwie, bo jako jeden z pierwszych artysta stosuje technikę malarstwa z natury, bezpośrednio z modela która stanie się przełomowa. Historia życia Giotta di Bondone to jeden z tych florenckich snów, od pastuszka do twórcy sławnej dzwonnicy katedry. Kamień węgielny położył sam biskup i hucznie świętowano sukces miasta jak i samego Giotta – złotego cielca Florencji. Złotousty Dante nie doczekał widowiska, poeta zmarł wcześniej. Czy prowadziła go przez wszystkie nieba ukochana Beatrycze Portinari? – platoniczna miłość Dantego i muza przyszłych pokoleń malarzy. Złotem ocieka także Ponte Vecchio. Garb starego mostu zniszczyła rzeka Arno, a książe Ferdynand I Medyceusz zlecił postawienie nowego i wraz z nim zamienił istniejące na nim budy handlarzy ryb na kramy złotników. Dwie dekady wcześniej złotnik Botticelli przyjmuje pod swój dach Alessandra di Mariano Filipepi dając mu możliwość rozwoju. Szczęście i talent Sandra doprowadziły go pod drzwi Medyceuszy, co otworzyło mu ścieżkę kariery i poprowadziło w złoty wiek Renesansu. Tam Sandro Botticelli jak Dante Beatrycze olśniony był wdziękiem Simonetty, którą miał kilkakrotnie przedstawić na swych obrazach. Kolejny romantyczny mit który obiegł cały świat? Miłość ma kolor czerwony. W odcieniu cynobru  był także stos na którym zapłonęły dzieła sztuki w przeddzień Wielkiego Postu. W klasztorze św. Marka znany w tym czasie brat Hieronim Savonarola głosił z ambony kazania o deprawujących efektach postępującej kultury. O instrumentach na których wygrywa się miłosne melodie sprowadzających dziewczęta na złą drogę, o wypaczających charakter książkach i w końcu o oburzających obrazach z przedstawieniami nagich ciał. Mieszkańcy Florencji dogłębnie poruszeni słowami kaznodzieji postanowili usunąć kamień obrazy. Zgodnie z dawną tradycją Florentyńczycy ustawili stos i w dniu przedświęcia zapłonął on ogniem, wokół którego mieszkańcy tańczyli dookoła. Silny wyrzut sumienia kazał im spalić także obrazy i rzeźby. Sam Bartolomeo dorzucił do ognia swój artystyczny dorobek. Zmyślny Leonardo da Vinci sprzeciwiał się takiej formie szerzenia wiary i być może przyczynił się do bolesnego końca. Za karę kaznodzieję spalono a jego prochy wrzucono do Arno.

DSC08375

Barwne życiorysy wielkich mistrzów Florencji opisał Giorgio Vasari w wyśmienicie wydanej książce „Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s